WROCŁAW: „Mikroświaty” w Muzeum Narodowym

To jednak budzi pytanie: dlaczego tak? I najłatwiej przychodzi odpowiedź o możliwościach materialnych – żeby oszczędzać płótno, karton, farby. Bo czy można uwierzyć w to, że artyści z wyboru chcieliby tworzyć tak nieduże dzieła? Muzeum Narodowe we Wrocławiu w dniach 9 grudnia 2025 – 22 marca 2026 r. prezentuje wystawę „Mikroświaty” składającą się z obrazów w małych formatach, które znajdują się w zbiorach wrocławskiego muzeum.
Bogata ekspozycja daje wyobrażenie jak różnorodna i powszechna była ta z pozoru „filigranowa” twórczość. Prezentowane dzieła zadziwiają misternością, świadczą o twórczej ambicji i talencie, a ich niewielka forma wcale nie umniejsza ich wartości. Trudno jednak oglądać je bez wciąż nurtującego pytania: dlaczego tak tworzyli? Kuratorki wystawy: Anna Jezierska i Małgorzata Macura zdają się podpowiadać poprzez układ ekspozycji. Wystawa ujęta jest w szesnaście grup tematycznych, one mogą naprowadzać na intencje twórców – pejzaże o wymiarach dzisiejszych pocztówek, portrety jak zdjęcia, które zawsze można mieć przy sobie, obrazy świętych, wielkością sprzyjające intymnej modlitwie.
Jednak format tych obrazów nie jest czymś, nad czym szczególnie warto rozprawiać, jest w zasadzie tylko pretekstem do przedstawienia dzieł różnorodnych tematycznie, stylistycznie i pochodzących z różnych epok. Ma się wrażenie, że cała paleta tego, co przez wieki fascynowało i fascynuje malarzy, co było ich inspiracją, zostało przedstawione na tej jednej wystawie. Jej tytuł też wiele mówi o twórczej intencji – „Mikroświaty” to tak, jakby cały świat umieścić w jednej sali ekspozycyjnej. Dzięki niedużej formie jego artystycznych wyobrażeń, wcale nie odnosi się wrażenia, że został on w tej sali „upchany”. Jest wiele przestrzeni, miejsca na kontemplację, a przy tym wszystkie te, w sumie przypadkowe dzieła, układają się w spójną narrację tak, że wystawy nie ogląda się jak nieobliczalnego kolażu zaskakującego odbiorcę z każdej kolejnej ściany.
Podążamy spokojnie przez bardzo dobry przegląd malarstwa. Dlatego „Mikroświatów” nie należy traktować jako ciekawostki, kuriozum, a raczej jak ciekawe kompendium malarskich koncepcji i stylów, które doskonale się rozumie bez konieczności zgłębiania biografii konkretnych artystów czy założeń formalnych danej epoki. Jest to wystawa, która pozwala po prostu zachwycić się malarstwem, nawet tym widzom, którzy nie mają wielkiej wiedzy o nim. W tym kontekście „Mikroświaty” są bardzo dobrą formą popularyzacji sztuki. Na swój sposób lokalnej i bliskiej odbiorcom – bo „mieszkającej na stałe” w miejscowym muzeum.












