WARSZAWA: „Struktury” Jakuba Kossakowskiego – malarstwo na styku, o tym, co niewidoczne
W zasadzie można spodziewać się wszystkiego i wszystko by do siebie pasowało. „Struktury” Jakuba Kossakowskiego to wystawa, która zaskakuje na wielu płaszczyznach – formy, znaczeń, wrażeń estetycznych. Głęboki mrok sąsiaduje z pudrowym różem i wcale nie odnosi się wrażenia patrzenia na dwa różne światy. Każdy z tych obrazów jest oddzielną opowieścią – dosłownie, posiada narrację – ale każdy z nich mówi też trochę o tym samym. Powtarzającym się motywem jest pomiot umiejscowiony w strukturach. A najlepiej o nim opowiada sam autor. Dlatego oddajemy głos. Oto fragmenty opisów przykładowych obrazów:

„Przeciążenie”
„Ta praca dotyka chwili, w której człowiek zaczyna odczuwać ciężar tego, co dotąd było do uniesienia. Nie jest to gwałtowny kryzys ani pojedyncze zdarzenie, ale stan narastania – powolnego gromadzenia napięć, emocji i zobowiązań. W pewnym momencie ich suma przestaje być obojętna”.

„Orfeusz”
„To historia o utracie. O błędzie niedającym się cofnąć. O chwili zmieniającej wszystko. W mroku obrazu ukrywam ciszę. Ciszę po krzyku, którego już nie da się usłyszeć”.

„Syzyf”
„Kamień na szczycie nie oznacza końca zmagań. Oznacza brak powodu, by zaczynać od nowa. I to może być bardziej niepokojące niż sam powrót do tak wyczekiwanej wolności”.

„Człowiek Drogi”
„To nie jest opowieść o przemieszczaniu się, lecz o doświadczeniu bycia w drodze, która nie prowadzi do wyraźnego celu. Nie ma tu początku ani końca. Jest trwanie w przestrzeni zagęszczającej się wokół i niedającej się jednoznacznie odczytać”.

„Źródło”
„Spokojne, wyciszone tło izoluje formę, pozostawiając widza w zawieszeniu. Źródło nie przynosi ulgi. Wyznacza punkt, w którym napięcie staje się widzialne”.
Te piękne opowieści są znacznie obszerniejsze i jest ich dużo więcej. A ich znaczenie nabiera prawdziwego (trójwymiarowego) wyrazu dopiero w połączeniu z obrazami, których dotyczą. Dlatego, kto tylko może, powinien zobaczyć wystawę „Struktury” Jakuba Kossakowskiego. Jest na to niewiele czasu, bo ekspozycja będzie obecna w galerii Centrum Promocji Kultury (ul. Podskarbińska 2, Warszawa) tylko do 18 maja, ale znalazła się w programie Nocy Muzeów. Zatem w najbliższą sobotę, wyjątkowo będzie można ją obejrzeć aż do 22:00. Wstęp na wystawę jest bezpłatny.
