FARKA.press

Portal Kultury i Reportażu

Słyszalny głos dodaje dużo znaczeń

rozmowa z dr Magdaleną Szydłowską, dziennikarką radiową i wykładowczynią akademicką

Ewa Aniela Jerzyło

Dr Magdalena Szydłowska pracuje w Katedrze Dziennikarstwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, specjalizując się w naukach o komunikacji społecznej, ze szczególnym uwzględnieniem historii radia oraz gatunków dziennikarskich. Jej dorobek naukowy i zawodowy koncentruje się przede wszystkim na reportażu radiowym i dokumencie dźwiękowym, którym poświęciła zarówno wieloletnie badania, jak i działalność dydaktyczną. Przez ponad dwie dekady była związana z Polskim Radiem Olsztyn jako dziennikarka i reporterka, realizując liczne audycje, reportaże i formy dokumentalne o tematyce społecznej, historycznej i kulturalnej. O niezwykłym medium, jakim jest radio oraz o specyfice reportażu radiowego rozmawiała z nią Ewa Aniela Jerzyło.

Fot. archiwum prywatne

Jak rozpoczęła się Pani przygoda z radiem? Czy to był rok 1994? Czy ktoś z Pani krewnych był związany z radiem i poszła Pani jego drogą?

Pochodzę z domu, w którym królowała medycyna. Niestety moje zainteresowanie radiem nie wzbudziło aprobaty wśród moich bliskich. Już jako nastoletnie dziecko wiedziałam, kim chcę zostać. Z wykształcenia jestem dziennikarzem i historykiem. Obie te dyscypliny są przydatne. Pierwsze doświadczenie zyskałam już w trakcie studiów. A właściwie w trakcie praktyk studenckich. Myślałam o prasie. Jednak prof. Bralczyk zauważył mój głos radiowy, wówczas zaczęłam traktować to poważnie. Rozpoczęłam pracę w miejskiej rozgłośni Polskiego Radia, była to rozgłośnia regionalna. Otrzymałam również propozycję pracy w RMF FM.

Czego dotyczył Pani pierwszy reportaż radiowy?

Od początku zajmowałam się problematyką społeczną i kulturalną. Dotyczył on człowieka poszukującego własnej tożsamości. Ten reportaż trafił również do innych rozgłośni. Z perspektywy czasu zrobiłabym go inaczej, jednak da się go słuchać do dziś.

Jaka historia podczas robienia reportażu radiowego utkwiła Pani najbardziej w pamięci?

Dużo tych historii jest, naprawdę dużo… świat jest różnorodny, podejmowałam różne tematy… Przykładowo znaczący cykl o rodzinach zastępczych, bardzo długo się do tego przygotowywałam. Pamiętam przepiękną przygodę związana z warmińskimi kapliczkami. Ale opowiem o innym. Pamiętam jak jako młoda dziennikarka prowadziłam studio letnie w Mikołajkach. Rozpoczynaliśmy pracę od 5 rano i prowadziliśmy audycje. Na obóz przyjechały dzieci z niepełnosprawnościami i żeglowały. Patrzyłam na to z przyjemnością. Moją uwagę przykuł chłopiec z dziecięcym porażeniem mózgowym, dla którego nie było żadnych barier. Po rozmowie z nim, opisywałam jego życie, mam z nim kontakt do dzisiaj. Jest już szczęśliwym tatą, spełnionym zawodowo, który dzięki pracy i wierze mamy pokonał swoje ograniczenia. Z realizacją i puentą czekałam kilka lat, aby pokazać jego życie. To właśnie tacy bohaterowie uczą nas wiary i uważności.

Co poprzez swoje reportaże radiowe chce Pani przekazać słuchaczom?

Dziennikarstwo to człowiek, dobro, funkcjonowanie w centrum uwagi w sytuacjach pozytywnych i negatywnych. Bardzo interesuje się światem, problematyką około społeczną. Mam wrażliwość na ludzi, szacunek do otaczającego świata. Dostrzegam problemy ludzi w szerszej perspektywie i to opisuje.

Radio dla wielu osób jest drugim domem. Czy dla Pani również?

Radio to ja. W tym roku Polskie Radio obchodzi 100 lat, więc jestem już emerytką. (śmiech) Jestem w nim cały czas. Moja przygoda dziennikarki radiowej zaczęła się w latach 90., pracowałam jeszcze na taśmie, wręcz pomieszkiwałam w rozgłośni. Potem nowe technologie, zmiany. To wyjątkowe medium, absorbuje i sprawia przyjemność.

Czy po wielu latach w radiu czuje się Pani spełniona w tym zawodzie?

Trudne pytanie… tak. Z mikrofonem reportera prawie już nie pracuję. Wciąż jednak czuję powinność wobec słuchaczy i dziś studentów. Dziennikarzem nie przestaje się być, to wszystko zależy od charakteru człowieka. Do dziś uczę się uważności właściwej tej profesji.

Czy łatwo być doświadczonym praktykiem (radiowcem) i wspaniałym teoretykiem-wykładowcą?

Z wiarą, że to droga, którą odnaleźliśmy wszystko jest możliwe. Podążam tą drogą, bo dzięki niej odnalazłam szczęście.

Ilu Pani studentów związało się na stałe z radiem?

Spora grupa osób, kilkanaścioro pracuje w rozgłośniach. Jestem z nich dumna.

Czy myśli Pani, że słowo mówione mam większy zasięg niż pisane?

Nie ma różnicy. Słowo mówione jest ulotne, ale ulotność się dziś ze względu na technologię zdewaluowała, ponieważ większość przekazu jest rejestrowana. Mogę postawić w chwili znak równości. Zarówno słowo pisane jest wartościowe, jak i mówione, to obecność bezpośrednia związana z człowiekiem, słyszalny głos dodaje dużo znaczeń.

Kiedy wraca Pani zmęczona po całym dniu pracy na uczelni, słucha Pani jeszcze radia czy raczej stroni Pani od mediów?

No stop słucham radia. (śmiech) W samochodzie, w domu, bo w moim domu zawsze grało radio, towarzyszy w czynnościach, w których nie przeszkadza, ale także często siadamy z rodziną i słuchamy audycji.

Kto jest według Pani największym mistrzem reportażu radiowego?

Tych mistrzów jest szczęśliwie sporo. Polska Szkoła Reportażu jest znacząca. Pierwszy to Jacek Stwora – wybitna postać, twórca Krakowskiej Szkoły Reportażu, patron znaczącej nagrody w Polskim Radiu. Widział głębie, problemy całościowo, to mistrz dźwięku, perspektywy. Druga to Janina Jankowska – wybitna polska reportażystka, to Szkoła Warszawska, i znów u niej obecna dbałość o szczegół, uważność, kompozycja, konkret, i znakomita warstwa dokumentalna. Stale obecna problematyka społeczna, to mistrzyni, od której trzeba się uczyć. Trzecia to Katarzyna Michalak. Ja uwielbiam jej maestrie dźwięku i słowa. Czarodziejka taśmy, jej wrażliwość, erudycja, ekspozycja, i ukazywanie wartości najważniejszych. Dostępne są podcasty na stronie Polskiego Radia. Dziś bez żadnego problemu można się uczyć od mistrzów wybitnych reportaży radiowych.

Czy warto w dzisiejszych czasach być reportem radiowym?

Warto być obok drugiego człowieka, jak najbardziej. Warto być radiowcem, to piękne medium, które jest blisko człowieka. Pejzaż dźwiękowy otacza nas na zewnątrz należy go odnotowywać. Zachęcam wszystkich, bo to czuły zawód. Potrzeba w tym zawodzie dużo uważności i cierpliwości.

FARKA.press
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.