Po co nam kultura?

By: FARKA

Anna Okrzyńska

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw zastanowić się, czym owa kultura jest. Jako pierwszy, we współczesnym znaczeniu, terminu „kultura” użył Cyceron, zadając pytanie jakoby kulturze i samemu na nie odpowiadając: „Czymże bez ciebie bylibyśmy nie tylko my, ale czym byłoby w ogóle ludzkie życie? Tyś pozakładała miasta, ty rozproszonych ludzi powołałaś do życia społecznego, ty zespoliłaś ich między sobą najpierw przez wspólne osiedla, później przez małżeństwa, a wreszcie przez wspólnotę mowy i pisma. Tyś wynalazczynią praw, nauczycielką dobrych obyczajów i ładu”. Od tego czasu człowiek zaczął pojmować kulturę jako czynności ludzkie mające na celu doskonalenie, zespajanie i kształcenie ludności. Jeżeli więc ma ona za zadanie zespajanie ludności, musimy zastanowić się, jaki związek istnieje pomiędzy człowiekiem a kulturą. Czy gdybyśmy nie wkładali swojej pracy w rozwój techniczny lub umysłowy, nasza kultura rozwijałaby się? Raczej nie. A więc związek między kulturą a ludźmi musi mieć charakter wzajemny. Choć to my ją tworzymy (na przykład przez „wymyślanie” języków, wartości czy potocznych zwrotów, odkrywanie nowych rzeczywistości, tworzenie dotąd nieznanych przedmiotów), to ona sprawia, że jesteśmy ludźmi. To, co najczęściej uważane jest za naturę ludzką, w istocie stanowi produkt określonej kultury. Amerykańscy socjologowie nazwali ją nawet „świadomym, społecznie przekazywanym dziedzictwem wytworów, wiedzy, przekonań, wartości i oczekiwań normatywnych, które to dziedzictwo pomaga członkom danego społeczeństwa radzić sobie z pojawiającymi się problemami”.

W zależności od tego, kim jesteśmy, możemy różnie pojmować pojęcie „kultura”. Dla archeologa kulturą jest zbiór rzeczy materialnych znalezionych na miejscu wykopalisk, dla etnografa kulturą będą nie tylko rzeczy materialne, ale też zachowania ludzi zamieszkujących dany teren. Dla psychologa kultura to zbiór zachowań, myśli, uczuć i reakcji danego człowieka. Socjolog za kulturę uzna wydzielony obszar życia i działalności grup ludzkich. Czym jednak jest kultura dla młodych ludzi, których, czy im się to podoba czy nie, również ona dotyczy? Przypuszczam, że zdecydowana większość z nich po usłyszeniu „A teraz porozmawiamy o kulturze” wydałaby z siebie pełen nieukrywanej dezaprobaty jęk. Należy zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Przecież w czasie, dajmy na to, II wojny światowej, kiedy dotykanie kultury w jakikolwiek sposób było zabronione, ówczesna młodzież robiła wszystko, by się temu sprzeciwić. No tak, ale, jak wiadomo, wszystko co zakazane wzbudza większe zainteresowanie od tego, co jest powszechnie dostępne. Zostawmy jednak może tę część młodzieży, której kultura nie interesuje, a zajmijmy się tymi, którzy nie boją się przekroczyć progu biblioteki czy też domu kultury.

Mieszkając w dużym mieście, nie powinniśmy mieć problemu z kulturalnym rozwojem. Muzea, domy kultury, biblioteki, teatry, opery, a nawet galerie handlowe zapraszają nas do czytania książek, oglądania widowiskowych spektakli, czy chodzenia na wystawy, które młodzież w wieku szkolnym może czasami odwiedzić za darmo. Jak wiadomo, są to tylko chwyty reklamowe, które mają zachęcić młodych ludzi do rozpowszechniania kultury i sztuki wśród rówieśników. Nie zawsze przynosi to oczekiwany efekt, ale niekiedy udaje się zainteresować młodych ludzi jakimś ciekawym tematem. Gorzej mają ci, którzy mieszkają w mniejszych miastach i miasteczkach, nie wspominając już o wsiach. Tam, gdzie czasami nie ma nawet porządnej biblioteki, bogatej w ciekawe książki, a o operze, teatrze czy nawet kinie można tylko pomarzyć, zdecydowanie trudniej jest rozwijać się kulturalnie. Jednak to właśnie w małych miejscowościach paradoksalnie rozwija się kultura lokalna, na którą często składają się: sztuki plastyczne, teatralne oraz ludowe pieśni i taniec. Większość mieszkańców, czy tego chce czy nie, współtworzy, choć w najmniejszym stopniu, tę kulturę. Po co? Odpowiedź sama ciśnie się na usta.

Wszystkie wydarzenia kulturalne, odbywające się na mniejszą lub większą skalę, sprzyjają jednoczeniu ludzi. Nawet człowiek będący największym gburem i odludkiem, potrzebuje poczucia przynależności do jakiejś grupy. Gdyby się głębiej zastanowić, nikt z nas z natury nie lubi być samotny, a gdzie można znaleźć człowieka podobnie myślącego i czującego jak my, jeśli nie na koncercie tego samego ulubionego zespołu, w teatrze na ulubionej sztuce, w kinie na ukochanym filmie, który obejrzeliśmy już, dajmy na to, jedenaście razy, ale i tak koniecznie musimy iść go zobaczyć po raz dwunasty. I wtedy nagle zauważamy, że obok nas siedzi osoba, którą poprzednio też widzieliśmy w tej samej sali kinowej, na tym samym filmie, zagadujemy i dowiadujemy się, że ona też uwielbia ten film, po chwili rozmowy wiemy, że słucha podobnej muzyki i wybiera się na ten sam koncert ulubionego zespołu rockowego co my. A przecież, jakby nie patrzeć, kino też jest pewnym rodzajem kultury, może niespecjalnie górnolotnym, bo tworzonym dla szerokiej masy ludności, ale jednak.

Kultura to, rzecz jasna, nie tylko to, z czym możemy zetknąć się w teatrze albo na lekcjach historii. Ostatnio coraz popularniejszym sposobem jej propagowania stają się miejskie strategie rozwojowe. Miasta chcą przyciągnąć ludzi poprzez „wyciąganie” kultury na ulice. Działania takie nie tylko tworzą społeczne więzi, ale także stają się motorem gospodarki.

Jak powiedział kiedyś Blaise Pascal – wybitny matematyk i filozof: „Człowiek to tylko trzcina, ale trzcina myśląca”. Chyba wszyscy przyznają więc, że kultura ma wielkie znaczenie. Pomaga rozwijać się człowiekowi, wpływać na rozwój jego osobowości. Stwarza też możliwość poznania samego siebie, odkrycia prawdy o sobie. Dostarczając silnych doświadczeń, rozwija sferę emocjonalną i wyostrza wyobraźnię. Ułatwia nawiązywanie kontaktów człowiekowi, który ma z tym trudności. Pozwala też wyrobić społecznie akceptowane postawy.  Dochodzimy w tym momencie do zasadniczego wniosku: kultura pełni funkcję nie tylko edukacyjną, ale i  terapeutyczną. Pomaga nawiązywać kontakty z drugim człowiekiem, a że jak powszechnie wiadomo, co dwie głowy , to nie jedna, człowiek mający jakiś problem łatwiej rozwiąże go z pomocą drugiej osoby, więc kultura przyczynia się także do rozwiązywania problemów i konfliktów. Summa summarum: człowiek kulturalny = człowiek szczęśliwszy.

Back to Top