Bóg mnie opuścił i rzuciłam pracę w wydawnictwie na rzecz własnej działalności

By: FARKA

Anna Okrzyńska

Relacja ze spotkania autorskiego z Niną Majewską-Brown

Nina Majewska Brown _ Facebook

Nina Majewska Brown podczas spotkania autorskiego. | Źródło: Facebook

Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez lata pracowała w kilku wydawnictwach, co jednak ostatecznie porzuciła i postanowiła założyć własny biznes. Jak sama przyznaje, nie spodziewała się, że jest z tym tyle zachodu, dlatego dość szybko zrezygnowała. Niedługo potem i właściwie zupełnie przypadkiem, odkryła to, co sprawia jej największą radość – pisanie. To właśnie o swojej pasji (ale i nie tylko) Nina Majewska-Brown opowiadała na kameralnym spotkaniu autorskim, które odbyło się w piątek 2 czerwca w jednej z gdańskich bibliotek.

„Mój mąż mi powiedział – kobieto, spisz to”

Przygoda z pisaniem zaczęła się całkiem niewinnie. Kilka lat temu wybrali się z mężem na wakacje do słonecznej Barcelony. To właśnie tam zrodził się pomysł napisania książki. Sama autorka śmieje się, że chyba musiała za dużo mówić podczas wyjazdu, bo w końcu jej mąż nie wytrzymał. „Kobieto, spisz to!” – te słowa były chyba najlepszą motywacją dla autorki, bo faktycznie po powrocie z wakacji zabrała się do pisania. A jako, że pomysł zrodził się w Barcelonie, to akcja powieści została osadzona właśnie tam.

Początki

Wakacje Nina Majewska BrownPierwsza książka Niny Majewskiej-Brown nosi prosty tytuł: „Wakacje”. Wbrew pozorom wcale nie jest tak lekka i przyjemna jak mogłoby się wydawać. Autorka przyznaje, że chciała napisać nietypową książkę dla kobiet. I rzeczywiście jej się udało. Główna bohaterka nie ma lekkiego życia: długo wyczekiwane, idylliczne wakacje w Barcelonie zamieniają się w koszmar. Do Niny, jej męża i dwójki dzieci niespodziewanie przyjeżdżają teściowie, którzy przewracają życie tej czwórki do góry nogami. Wydawałoby się, że nic gorszego nie może się stać – wymarzony urlop prysnął jak bańka mydlana. To zaś dopiero początek kłopotów. „Wakacje” okazały się bestsellerem, wiele czytelniczek deklarowało, że przeczytało ją jednym tchem. Faktycznie, mimo, a może dzięki, dramatycznym zwrotom akcji nie sposób się od niej oderwać.

Tajemnice wiejskiej społeczności

„Grzech”. Łatwo zorientować się, że tematyka będzie zupełnie inna niż w przypadku poprzednich trzech książek. Kiedy ta czwarta pojawiła się w księgarniach, Nina Majewska-Brown została okrzyknięta polską Camillą Läckberg.  Autorce do pełni szczęścia brakuje jednak jeszcze jednego. „Chciałabym mieć taki nakład jak Mein Kampf, ale wiem, że to może być trudne, więc starczy taki jak ma Remigiusz Mróz” – wyznała na spotkaniu.

Grzech Nina Majewska BrownKolejna będzie miłość w internecie?

Nina Majewska-Brown wyznała, że jej kolejną aspiracją jest napisanie książki o miłości w internecie. Twierdzi jednak, że musiałaby założyć sobie konto na portalu randkowym, aby dowiedzieć się jak to wszystko wygląda naprawdę. „Moje koleżanki umawiają się przez internet, a ja ciągle się boję, że może coś im się stać. Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką, która dzwoniła do mnie żeby zapytać jak robi się steki, bo przyjeżdża do niej poznany w internecie znajomy z Warszawy. A ja tak sobie tylko pomyślałam: steki?! Jakie steki, przecież ty nawet mięsa nie lubisz! Martwiłam się, dlatego wpadłam na pomysł, żebyśmy ustaliły jakieś hasło, że jak coś się będzie działo to do mnie zadzwoni i powie, no nie wiem, pączki?”. Strach autorki z pewnością jest uzasadniony: przez półtora roku miała stalkera, który pisał do niej smsy typu „jak było dziś na spotkaniu z koleżankami?” albo „ładnie wyglądasz w tej sukience”.  Po trwającym półtora roku koszmarze, sprawa na szczęście ucichła, ale sama pisarka przyznaje, że to był dla niej trudny okres.  Nigdy nie poznała tożsamości prześladowcy. „Najbardziej przerażało mnie to, że on mnie widzi, a ja nie wiem gdzie on jest. A policja nie mogła mi pomóc, bo przecież nic się jeszcze nie stało”.

„Mam nadzieję, że moja kanapa sprzeda się tak samo dobrze jak fotel Rowling”

Zapytana przez jedną z uczestniczek spotkania o miejsce, w którym najlepiej jej się tworzy, autorka odpowiedziała bez wahania: „Moja kanapa. Zawsze siadam na środku, wiecie panie, pomiędzy dwiema poduszkami, obok stawiam kubek kawy i piszę. Mam już taki dołek w tej kanapie (śmiech). No i mam nadzieję, że moja kanapa sprzeda się tak samo dobrze jak fotel Rowling!” – dodała.

Spotkanie z Nina Majewską-Brown trwało niecałe dwie godziny. Przez ten czas każda z uczestniczek mogła zapytać autorkę o co tylko chciała. Dzięki temu, że spotkanie odbyło się w kameralnym gronie, przybrało niemal terapeutyczną formę: każda z pań miała okazję podzielenia się z innymi swoimi czasem traumatycznymi, a czasem zabawnymi historiami.

 

 

Back to Top